P = P


Trzy sprawy spędzają sen z oczu hodowców karpi. Susza, konsolidacja hurtowego rynku podaży i promocja. Każdy z tych spędzaczy naszego snu, ma swój czas. Dzisiaj ( sierpień 2026) jest czas na rozmowy o suszy, ale skoro wszyscy o tej suszy ( ja też zabieram głos w tej sprawie , w kontekście rekompensat- w najbliższym Głosie Pana Karpia) to ja tym razem o promocji.

Coraz częściej wśród hodowców ryb pojawia się teza: P=P, czyli promocja jest tak samo ważna jak produkcja. Jest to teza słuszna. Bez troski o rynek klienta, zapomnijmy o zwiększaniu produkcji. Szczególnie karp, jako "towar" mocno sezonowy, a na dodatek trudno odkładalny na półkę, jest doskonałym przykładem tezy P=P.

O promocji karpia, jako istotnym elemencie działań marketingowych, których celem jest dotarcie do jak największej liczby odbiorców, którzy są traktowani jak potencjalni klienci, można by godzinami.

Najważniejsze , żeby uchwycić jej priorytety. Oto i one:

  • Określenie adresatów promocji
  • Zastosowanie metod promocji adekwatnych do grup odbiorców
  • Działanie ( kampanie) ciągłe i długotrwałe, których efekt zobaczymy po upływie jakiegoś czasu
  • Realizowanie promocji na wielu obszarach
  • Finansowanie ze wszystkich możliwych źródeł.

    Skupmy się na finansowaniu promocji. Dzięki coraz mocniejszemu przekonaniu branży o konieczności promocji produktów akwakultury ( w tym oczywiście także promocji naszego karpia), staje się ona ( promocja) wszechobecna i wszechoczekiwana. Przebiega kilkoma ścieżkami: najważniejsza, promocja lokalna, realizowana przez setki gospodarstw karpiowych "w miejscu sprzedaży", oraz promocja ogólnopolska realizowana przez organizacje rybackie ( stowarzyszenia, organizacje producentów, lokalne grupy rybackie), a także promocja mieszana- czyli promocja lokalna współorganizowana przez hodowców ryb i organizacje rybackie. Siła tej promocji wynika z jej decentralizacji ( rozproszenia), podobnie jak siła rozproszonej retencji wody w stawach karpiowych. Próby centralizacji promocji karpiowej (także w aspekcie wykorzystania środków unijnych) jest błędem, takim samym jak system gospodarczy oparty na centralnym sterowaniu. Każdy podmiot akwakultury ( hodowca ryb), każde stowarzyszenie rybackie - zwłaszcza o zasięgu lokalnym, regionalnym, powinny mieć dostęp do unijnych programów ( środków przeznaczonych na promocję) na równi ze strukturami centralistycznymi. Inaczej pójdziemy w monopol promocyjny, tracąc podstawowy atut- inwencję i kreatywność poszczególnych hodowców, czyli tych którym na promocji najbardziej zależy. Oczywiście nie wykluczam i nie neguję promocji centralnej, ale wskazuję na konieczność zachowania (w tym kontekście) równowagi i rozwagi przy rozdziale unijnych środków. Z perspektywy kilkunastu ostatnich lat, jednoznacznie widać , że to właśnie rozproszona promocja karpiowa, zwłaszcza będąca efektem kreatywnej współpracy hodowców i ich branżowych stowarzyszeń, miała największą skuteczność, a fundusze unijne na nią przeznaczone były najefektywniej wykorzystane.

    Reasumując, przymiarka do skumulowania ( w nowej perspektywie finansowej 2028-2034 ) promocyjnych środków unijnych wyłącznie w rękach kilku podmiotów ( organizacji) jest zagrożeniem dla całej branży i należy szybko odłożyć ją ( tę przymiarkę) do lamusa.

    sierpień 2026 - Wacek Szczoczarz










  • powrót